Hej, hej! Dawno mnie tu nie było, a mam trochę zaległości tu do nadrobienia :)
Zacznę od Majówki, którą jak zwykle wspaniale spędziłam dzięki mojej ekipie i oczywiście mojemu chłopakowi, Kamilowi. W tym roku "padło" na Murzasichle, czyli miejscowość w górach, niedaleko Zakopanego. Już od dawien dawna chciałam się tam wybrać, ponieważ to baardzo piękne miejsce. Jeżeli lubicie ciszę i spokój oraz podziwiać przepiękne widoki, lekko ośnieżone, wysokie góry i mnóstwo zieleni to jest to obowiązkowe do odwiedzenia miejsce dla Was!
Miejsce na nocleg wybraliśmy z polecenia i nie żałowaliśmy ani trochę. Był to dom gościnny GÓRSKA ZOHYLINA. Bardzo polecamy tam noclegi, pokoje są bardzo czyste i przytulne, łazienki nowoczesne i również czyste w pokojach. W deszczowe dni możecie zejść na parter i zagrać za free w Cymbergaja albo Piłkarzyki, albo pooglądać TV. Na dole znajduje się również kuchnia dostępna dla wszystkich gości, ale i tak na każdym piętrze przy pokojach macie anex kuchenny, lodówkę itd. co jest świetne. Jeśli jest ciepło to macie do dyspozycji też Grilla na tarasie z pięknym widokiem, który zamieszczam poniżej.
Tu grillujemy i cykamy foty :) Na górce wyżej po prawej stronie jest też huśtawka.
Tu poniżej jest pokój, apartament 4 osobowy. Dwa osobne pokoje, łazienka w korytarzyku, łączącym pokoje. Ten pierwszy pokój malutki, ale bardzo przytulny, znajduje się w nim stoliczek i TV, widok z okna jest na łąkę i strumyczek, który pięknie szumi. Najbardziej słychać go w nocy. Szafa jest w korytarzyku od razu za drzwiami. A drugi pokój poniżej, bardzo duży, szafa, biurko i TV w środku, a widok z okna bezpośrednio na góry.
Ogólnie w pokojach było bardzo gorąco i musieliśmy uchylać okna w nocy. Temperatura na dworze była ok. 10 stopni.
Poniżej widok z malutkiego pokoju.
Pierwszego dnia pojechaliśmy do Zakopanego, Widoki zwalają z nóg...
Ostatniego dnia przed wyjazdem zdecydowaliśmy się na wyprawę nad Morskie Oko :) Chociaż niebo było zachmurzone, było ciepło i przyjemnie.
Po 3 godzinach pieszej wądrówki dotarliśmy wreszcie nad Morskie Oko...Nie czuliśmy nóg, droga była ciężka, ale opłacało się poprawić chociaż trochę kondycję. :D
Niestety widok nie był taki jak chcieliśmy zobaczyć. Wszędzie leżał śnieg, a "Oko" było zamarznięte. Mimo wszystko cieszyliśmy się, że pokonaliśmy taki kawał drogi, w miłym towarzystwie. I byliśmy dumni ze swojej wytrwałości.
Poniżej skrót, którym szliśmy.
Kolejny post leci do wspomnień bloga. ;)
Napiszcie coś w komentarzu jeśli tu zaglądacie. :D
Pozdrawiamy Was Serdecznie!
Snapchat: cate-rinaa




































